Polish
English
KALENDARZ
zwiń hide calendar
pokaż cały miesiąc
MENU
KASA BILETOWA

telefon:

506 625 430

czynna


kasa nieczynna do odwołania

 REZERWACJA

tel/fax:

Brak rezerwacji telefonicznej i internetowej do odwołania.

e-mail:


Wielki talent od razu słychać, czyli o Chórze Chłopięcym Filharmonii Krakowskiej

Średni Obrazek (343x219)
powiększ

Rozmowa z prof. LIDIĄ MATYNIAN, dyrygentem
i kierownikiem Chóru Chłopięcego Filharmonii Krakowskiej

- Jak Pani rozpoznaje wielki talent?

- Po pierwszym przesłuchaniu wiele już wiadomo. Słucham krótkiego fragmentu śpiewu, zadaję kilka ćwiczeń i wiem - ten chłopiec jest nie tylko dobry, on jest świetny. Ma szansę iść dalej.

- Chodzi o barwę głosu, solidne przygotowanie?
- Nie zawsze jest to dobre, gdy przychodzą dzieci uczone wcześniej śpiewu solowego (to teraz modne!). W chórze dziecko nie może się wybijać. To, które ma już ukształtowany głos, niestety nie zawsze dobrze, dominuje, a jeżeli jego głos jest dodatkowo mocny, wtedy utrzymanie go na poziomie grupy, w „ryzach harmonijności”, jest znacznie trudniejsze.

- Na czym polega ta wiedza?
- Moja wiedza to po prostu słuch i intuicja. Zresztą pani też na pewno słyszy, czy ktoś śpiewa brzydko czy ładnie, czy melodyjnie czy sylabizuje, czy reaguje na dynamikę, czy „zjada” końcówki, czy ma odpowiednią dykcję, czy śpiewa przez nos. Muzycy dodatkowo słyszą, czy dźwięki są czysto śpiewane, a także, jaką skalę ma dziecko, jaką barwę i w którym głosie będzie mogło śpiewać. Skala zresztą zmienia się wraz z nauką i rozwojem fizycznym. Szczególnie piękne są tzw. chłopięce głosy piszczałkowe, głosy bardzo delikatne. Nie można ich forsować, ale wprowadzają specyficzną barwę w utworach i potrafią sięgać bardzo wysokich dźwięków. Kompozytorzy od wieków angażują chóry chłopięce do zabarwienia utworu, dodania alikwotów, które stworzą swego rodzaju kopułę nad utworem albo nadadzą mu swoisty klimat. Te wyjątkowe, piszczałkowe dźwięki mogą wydobyć tylko chłopcy, ale szybko tę zdolność tracą. Z kolei intuicja potrzebna jest w sytuacjach wątpliwych. Czasem mały kandydat ledwo przechodzi przesłuchanie, ale daję mu szansę, bo „coś” mi tak podpowiada i to zazwyczaj się sprawdza. Dla wszystkich „nowych” pierwsze trzy miesiące są czasem próby, dopiero potem zapada ostateczna decyzja o dołączeniu do chóru.

- W Pani chórze jest jakaś dolna granica wieku?
- Dla mnie tą granicą - obok słuchu i niekoniecznie mocnego głosu - jest umiejętność czytania. Nie wymagam czytania nut, absolutnie. Oczywiście grupa je dostaje, ponieważ w ten sposób staram się wytłumaczyć, kiedy śpiewamy wyżej, kiedy niżej, czym są takty i jak się je liczy. Jest wielu chłopców, którym nuty nie są potrzebne, od razu są w stanie wszystko zapamiętać.

- Załóżmy, że czytający ośmiolatek bez doświadczenia w śpiewie chce dołączyć do chóru. Czy coś jeszcze musi zrobić?
- Są dwa elementy. Po pierwsze musi chcieć śpiewać. Zmuszanie przez rodziców czy dziadków zazwyczaj kończy się fiaskiem. Proces uczenia się śpiewu jest długofalowy i czasem męczący. Czasem dziecko jest za małe i proszę, by przyszło za rok. W śpiewie trzeba się zakochać, a także odnaleźć swoje miejsce w zespole. Tłumaczę dzieciom, że na czas próby powinni zapomnieć, że ktoś czeka na nie za drzwiami. Gdy śpiewamy, stanowimy jeden organizm.

- A drugi element?
- Drugi element to ciężka praca. Oczywiście są dzieci, które z natury mają melodyjny głos i wrodzoną łatwość, inne muszą się tego nauczyć, ale bez względu na predyspozycje każdy w chórze rozwija swoje umiejętności, uczy się kolejnych utworów, wyrabia dobre nawyki. Nauka czystego śpiewu i pracy ciałem - oddychania, odpowiedniego otwierania ust, kształtowania samogłosek, właściwej postawy, to bardzo szeroki zakres umiejętności. Tego wszystkiego nabywa się wraz z kolejnymi próbami i same chęci nie wystarczą - konieczny jest regularny trening. Próby odbywają się trzy razy w tygodniu, ale przynajmniej na dwóch z nich obecność jest obowiązkowa.

- Jeśli się bardzo chce i jest się do tego pracowitym, to właściwie każdy może śpiewać?
- Wyznaję zasadę, że prawie każdego można śpiewu nauczyć. Prawie, bo zdarzają się osoby, u których nie ma korelacji między słuchem a głosem. Dobrze słyszą, świetnie grają, ale fatalnie śpiewają - to zdarza się nawet wśród profesjonalnych muzyków. Ale naprawdę rzadkością jest, żebym musiała odesłać kogoś z kwitkiem.

- W 2004 roku świat oczarował film „Pan od muzyki”, w którym nauczyciel uczy chłopców śpiewu, zrywając z żelazną dyscypliną szkoły i stopniowo zarażając pasją pracy w chórze. Jakie są Pani metody?
- Jestem wymagającą „panią od muzyki”, ale kocham te dzieci. Szybko zdałam sobie sprawę, jak nieprawdopodobnie trzeba być sprawiedliwym, nieprawdopodobnie uczciwym, aby zdobyć ich szacunek, zaufanie i uwagę na próbach. Moja praca edukacyjna to nie tylko śpiew. Ucząc, „przemycam” wiedzę z różnych dziedzin - z literatury, języków obcych,biologii, geografii, historii, a czasem nawet z matematyki i fizyki. Opowiadam o mięśniach, gdy tłumaczę, w jaki sposób mają ułożyć usta. Mówię o oku, które musi być otwarte, by napięły się odpowiednie mięśnie twarzy. Opowiadam o mózgu, o zapamiętywaniu, bo ze śpiewem jest jak z jazdą na rowerze - jeśli człowiek raz nauczy się śpiewać piosenkę, to za 40 lat będzie ją pamiętał. Kiedy poznajemy utwór nowego kompozytora, opowiadam o jego życiu, rodzinie, twórczości. Jeśli pracujemy z tekstami naszych poetów, Marii Konopnickiej czy Juliana Tuwima, rozmawiamy o ich życiu, a przy utworach z renesansu - jak się ubierano, zachowywano, jak wyglądał Kraków. Staram się obudzić ich wyobraźnię, ponieważ dzięki wyobraźni mogą te „światy”, o których śpiewają, lepiej zrozumieć.

- Ale mówi Pani, że jest wymagająca.
- Muszę być. Dzieci nie zdają sobie sprawy choćby z miliona ruchów, jakie wykonują, a ja chcę ich przygotować do stania na scenie podczas koncertu i myślenia o tym, co robią. Wtedy nie mogę być za dobra, wtedy potrzebna jest dyscyplina. Publiczność filharmoniczna to setki, jeśli nie tysiące widzów. I to dziecko, które nagle staje przed nimi, czasem pierwszy raz na scenie, musi być na to wszystko przygotowane, nie może się bać. Jeśli chórzyści nie chcą czegoś powtarzać i próbują ze mną negocjować, to przypominam z poważną miną, że w chórze panuje dyktatura. Dyrygent to jest dyktator, nie ma dyskusji.

- W jednym z wywiadów zdradziła Pani, że aby nie zostawić dzieci samych na scenie w tych stresujących momentach, przebierała się Pani w białą koszulę, wiązała włosy i udawała chłopca.
- Robię to do dzisiaj! Mówię tu o utworach wokalno-instrumentalnych, kiedy nie dyryguję. Wtedy zawsze staram się być z dziećmi, dlatego że one nie mają partytury, a ich wejścia w utworze następują niejednokrotnie po długiej przerwie. Jestem im potrzebna, żeby dopilnować, zmobilizować je przed każdym takim wejściem. I one też lepiej się z tym czują.

- Jak w czasie pandemii zmieniło się prowadzenie chóru?
- Na początku było zaskoczenie i zatrzymanie wszystkiego. Ale po miesiącu trzeba było wrócić do pracy, bo pustka była nieznośna. Przeniesienie zajęć do internetu sprawiło, że nagraliśmy piosenkę Jerzego Wasowskiego „W domu ojczystym”. Dla dzieci to było zupełnie nowe wyzwanie, bo musiały zaśpiewać do wcześniej nagranego podkładu i same nagrać.

- Bez Pani dyrygowania?
- Tak, beze mnie, ponieważ przez internet gest jest opóźniony w stosunku do dźwięku, a poza tym nie da się śpiewać równocześnie. Po wakacjach mieliśmy zaplanowany koncert, ale z powodu pandemii został odwołany, a potem dzieci zatrzymano w domach. Wtedy skupiliśmy się na kolędach, również online. Z moimi współprowadzącymi Paniami opracowałyśmy własny system uczenia. Niespodzianką była propozycja nagrania kolęd z orkiestrą. Przed nagraniem w Filharmonii spotkaliśmy się tylko dwa razy i wszystko się udało! Abstrahując od strony muzycznej, moment, kiedy dzieci spotkały się po tak długiej przerwie, był chwilą zwyczajnej, dziecięcej radości - że jest kolega, że mogę obok niego usiąść, razem pograć na komórce. Zresztą dla mnie było to jeszcze większą radością. Po prostu poczułam, że jestem potrzebna. Inna sprawa, że nie wszyscy wrócili. U części chłopców nie sprawdziła się nauka online, inni odeszli ze względu na mutację. Zmienił się też sposób naboru do chóru. Teraz nie możemy zaprosić na przesłuchanie, więc przyjmujemy przesłane do nas nagrania piosenek. Podczas nagrania kolęd miałam okazję po raz pierwszy zobaczyć i usłyszeć „na żywo” chłopców, którzy dołączyli do naszej gromadki.

- Ma Pani takich absolwentów, którzy po mutacji wracają do śpiewu?
- Oczywiście że tak! Wielu śpiewa w chórach amatorskich. Wielu też podjęło naukę gry na instrumentach. Niektórych uczyłam lub uczę w Akademii Muzycznej. Jest wielu, wielu chłopców, którzy po wyjściu z chóru wybrali karierę muzyczną - to dziś wybitni instrumentaliści, dyrygenci, kompozytorzy - np. obecny rektor Akademii prof. Wojciech Widłak. Z chóru „wyszedł” też Jacek Wójcicki, aktor-śpiewak, którego do zespołu przyjmowała w latach 70. prof. Bronisława Wietrzny. Oczywiście znaczna część absolwentów poszła inną drogą i dziś są lekarzami, matematykami, prawnikami. Z niektórymi mam kontakt do dziś, a często też z ich rodzicami. Mam głębokie przekonanie, że nawet jeśli dorastając, nie wybiera się muzyki, to nauka w chórze nie idzie na marne.

- Czy oprócz umiejętności śpiewania zostaje coś jeszcze?
- Jestem tego pewna. Takie „chórowe” dziecko już zawsze będzie innym odbiorcą sztuki, a często też zmienia się nastawienie rodzin do tzw. kultury wysokiej. Ta inna wrażliwość wpływa również na nasze życie - na postrzeganie świata, przyrody i innych ludzi. To aspekt rozwijający nasze społeczeństwo, poszerzający horyzonty. Do tego dochodzą kwestie czysto fizyczne: śpiewanie dotlenia, w ten sposób wspomaga uczenie się. Dziś nie wszyscy o tym chcą pamiętać, a przecież wiadomo to od setek lat.

- Rok 2021 przyniesie jubileusz 70-lecia Chóru Chłopięcego Filharmonii Krakowskiej, od ponad 28 lat prowadzonego przez Panią. Czy da się w ogóle podsumować taki czas?
- Może być trudno, bo to ogrom, naprawdę ogrom spotkań, koncertów, wielkich emocji i - oczywiście - prób, ciągłych ćwiczeń, współpraca z artystami Piwnicy pod Baranami, ze wspomnianym Jackiem Wójcickim, Grzegorzem Turnauem, ze Zbigniewem Wodeckim i niezwykle ważne projekty ze Zbigniewem Preisnerem. Jednak najważniejszą dla mnie przez te prawie 30 lat była możliwość współpracy z prof. Krzysztofem Pendereckim, gdy z chórem wykonywaliśmy jego utwory. Jestem ogromnie wdzięczna losowi za tę możliwość, za naukę, którą odebrałam. Dla mnie, jako muzyka i humanisty, to było najpiękniejsze, co mogło mnie spotkać. Widzę też w tym pewną symbolikę - pierwszym utworem, który przygotowywałam z Chórem Chłopięcym, była Pasja według św. Łukasza, ostatnim przed pandemią Credo. Chór to oczywiście też wspólne wyjazdy zagraniczne i do polskich filharmonii w Warszawie, Szczecinie, Bydgoszczy i wielokrotnie do NOSPR w Katowicach, a także wspólne warsztaty podczas wakacji. Mnóstwo wspomnień, dla każdego innych, które tworzą historię Chóru Chłopięcego.

- I te momenty wspólnej podróży sprzyjają budowaniu tej całości?
- Szczególnie one. To 24 godziny na dobę razem. Rodzą się więzi i przyjaźnie, które zostają dzieciom na lata, ale zostają także we mnie. Często się zdarza, że „starzy” chórzyści przychodzą do filharmonii - to jest cudowne. Mam takie marzenie - ono się oczywiście nigdy nie ziści - ale chciałabym, żeby kiedyś wszyscy „byli” chórzyści przyszli do filharmonii i żebym mogła ich zobaczyć.

Rozmawiała Julia Kalęba

Materiał oryginalny: Wielki talent od razu słychać - Gazeta Krakowska

 


 
Chór Chłopięcy Filharmonii im. Karola Szymanowskiego zaprasza chłopców w wieku 9 - 11 lat do wspólnego śpiewania i muzykowania.
Ze względu na sytuację pandemiczną, zainteresowanych prosimy o przesyłanie nagrań z rejestracją jednej piosenki do 3 minut, bez akompaniamentu, na adres:

chor.chlopiecy@filharmonia.krakow.pl
 

Dodatkowe informacje pod numerem telefonu 12 619 87 26.


Zapraszamy do wysłuchania piosenki w wykonaniu Chóru Chłopięcego Filharmonii Krakowskiej - lipiec'2020:


 

 


Zgodnie z art. 13 ust.1 i ust.2 Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenie dyrektywy 95/46/WE z dnia 27 kwietnia 2016 r. (Dz. U. UE. L. Z 2016 r. Nr 119 z późn. zm.), zwanym dalej RODO, Filharmonia im. Karola Szymanowskiego, z siedzibą w Krakowie, informuje, że:

1. Administratorem Państwa danych osobowych jest Filharmonia im. Karola Szymanowskiego w Krakowie adres: ul. Zwierzyniecka 1, telefon: +48 12 619 87 21, +48 12 422 43 12, mail: fk@filharmonia.krakow.pl
2. Inspektorem Ochrony Danych w Filharmonii im. Karola Szymanowskiego w Krakowie jest p. Agnieszka Domagała, e-mail: iod@filharmonia.krakow.pl

3. Dane osobowe przetwarzane są w celu przeprowadzenia procesu rekrutacji na podstawie art. 6 ust. 1 lit. a  i b ogólnego rozporządzenia o ochronie danych;
4. Odbiorcami danych będą osoby upoważnione przez administratora, podmioty przetwarzające oraz podmioty upoważnione z przepisu prawa;
5. Dane osobowe będą przechowywane do czasu zakończenia rekrutacji, a po przyjęciu do chóru zgodnie z przepisami prawa;
6. Posiadają Państwo prawo do żądania dostępu do treści swoich danych oraz prawo ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych, prawo wniesienia sprzeciwu, prawo do cofnięcia zgody w dowolnym momencie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, (jeżeli przetwarzanie odbywa się na podstawie zgody), którego dokonano na podstawie zgody przed jej cofnięciem;
7. Mają Państwo prawo wniesienia skargi do Urzędu Ochrony Danych Osobowych, gdy uznają Państwo, iż przetwarzanie Państwa danych osobowych narusza przepisy ogólnego  rozporządzenia ochrony danych z dnia 27 kwietnia 2016 r.
8. Podanie danych osobowych jest dobrowolne, jednakże brak podania danych osobowych będzie skutkować brakiem uczestnictwa w procesie rekrutacji;
9. Państwa dane osobowe nie podlegają zautomatyzowanemu podejmowaniu decyzji, w tym profilowaniu.

Tworzenie stron - Fabryka Stron Internetowych Sp. z o.o. CMS - FSite

© Filharmonia Krakowska 2010

Przez dalsze aktywne korzystanie z naszego Serwisu (scrollowanie, zamknięcie komunikatu, kliknięcie na elementy na stronie poza komunikatem) bez zmian ustawień w zakresie prywatności, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych przez Filharmonię Krakowską im. Karola Szymanowskiego do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji w serwisach Filharmonii Krakowskiej i w Internecie. Pamiętaj, że wyrażenie zgody jest dobrowolne, a wyrażoną zgodę możesz w każdej chwili cofnąć. dowiedz się więcej. Chcemy, aby korzystanie z naszego Serwisu było dla Ciebie komfortowe. W tym celu staramy się dopasować dostępne w Serwisie treści do Twoich zainteresowań i preferencji. Jest to możliwe dzięki przechowywaniu w Twojej przeglądarce plików cookies i im podobnych technologii. Informujemy, że poprzez dalsze korzystanie z tego Serwisu, bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki, wyrażasz zgodę na zapisywanie plików cookies i im podobnych technologii w Twoim urządzeniu końcowym oraz na korzystanie z informacji w nich zapisanych. Ustawienia w zakresie cookie możesz zawsze zmienić.Akceptuję