Polish
English
KALENDARZ
zwiń hide calendar
pokaż cały miesiąc
MENU
KASA BILETOWA

telefon:

+48 (12) 619 87 33
+48 (12) 619 87 21 wew. 33

czynna


wt. - pt. w godz. 10-14, 15-19

 REZERWACJA

tel/fax:

tel. +48 (12) 619 87 22

e-mail:


20 lat temu zabrzmiały nowe organy...

Średni Obrazek (343x219)
powiększ

Fragment rozmowy z Joanną Wnuk-Nazarową, Dyrektor Naczelną Filharmonii im. Karola Szymanowskiego w Krakowie w latach 1991-1997:
 

Zaledwie kilka miesięcy po objęciu stanowiska dyrektora, musiała zmierzyć się Pani ze sprawą pożaru. To było właściwie bojowe zadanie. Pożar wybuchł w środę 11 grudnia 1991 roku około godziny 13.30...

Tego dnia w całym kwartale wyłączona była woda, więc dzwoniąc do Straży Pożarnej od razu powiedziałam, żeby wzięli ze sobą beczkowozy. Strażacy zignorowali to i pierwsze co zrobili po przyjeździe na Zwierzyniecką to rzucili się do hydrantów, w których nie było wody... Pamiętam, że ewakuowaliśmy się w trzy minuty. Na miejsce przyjechały 22 jednostki, w tym także uczniowie ze szkoły strażackiej, których musieliśmy instruować, gdzie znajdują się przejścia ewakuacyjne. Z moją ówczesną asystentką Elą Marlikowską ściągałyśmy bosakami gobeliny o muzycznych tematach, które wisiały przy schodach prowadzących na balkon. Walczyłyśmy też ze strażakami, żeby otworzyli drzwi z sali na ul. Zwierzyniecką. Oni mieli teorię, że ogień musi zdusić się wewnątrz i nie pozwalali otworzyć drzwi, a przecież w środku stały fortepiany i harfy. Dzięki naszej reakcji udało się niektóre z tych instrumentów uratować. Strażacy nie wiedzieli też, że na sali, która miała przedwojenną wentylację grawitacyjną, zrobił się w środku po prostu „kominek”. To wentylacja, która ma klapy w suficie – ogrzane powietrze unosi się do góry i samoczynnie otwiera te klapy. Przed wojną nie było w tym budynku organów, ale nad estradą wisiał ekran kinowy, nad którym były te klapy. Kiedy organy zaczęły się palić, klapa uniosła się do góry i w ten oto sposób zrobił się istny „kominek”. Piszczałki z topiącą się cyną wyglądały jak świece kapiące łzami, a sala – jak kościoły wypalone do cna podczas wojny. Z ciemności wyłaniały się popalone kształty i kikuty stopionych organów. Kiedy Penderecki przyszedł w nocy i zobaczył salę Filharmonii to zaczął płakać. Pierwszy raz widziałam go płaczącego…

Wojewodą był wówczas Tadeusz Piekarz – cudowny człowiek, wielki meloman, nota bene świetnie grający po amatorsku jazz na fortepianie. W trakcie pożaru stał i miał łzy w oczach. Widząc to powiedziałam „panie wojewodo, niech pan tu przestanie płakać, tylko niech pan mi powie, gdzie mam jutro zrobić próbę, a pojutrze koncert”. Dzięki jego błyskawicznej interwencji próba odbyła się w czwartek, a koncert w piątek w Nowohuckim Centrum Kultury, w którym graliśmy przez następne pół roku. W Sali Złotej, która była na szczęście w nienaruszonym stanie, odbywały się z kolei koncerty kameralne - artyści tej klasy co Janusz Olejniczak i Krzysztof Jakowicz grali na rzecz spalonej Filharmonii. Tuż po pożarze i w trakcie odbudowy pomagało nam też Radio RMF, które było wtedy nowopowstałym lokalnym radiem. Przez swoje fale rozgłośnia zawiadomiła muzyków o tym, gdzie i o której mają przyjść na drugi dzień na próbę. Robili potem z nami wywiady i pomagali w zbiórce pieniędzy.

Nie lada wyzwaniem okazał się remont.

Wszyscy myśleli, że remont Filharmonii będzie trwać 5 lat. Właściciele firm zacierali już ręce i umawiali się między sobą na to, że będą przeciągać roboty ile się da, by jak najwięcej na tej sprawie zarobić. W czerwcu Kraków miał być Europejskim Miastem Kultury, na inauguracji miesiąca, 29 maja miała zagrać Sinfonia Varsovia. Uparłam się, że musimy zagrać koncert dzień wcześniej, już w świeżo wyremontowanej sali. Wszystkim wydawało się to wtedy nierealne. A ponieważ budynek należał do Kurii Metropolitalnej, zwróciłam się o pomoc do księdza Nowobilskiego, który polecił mi świetną młodą firmę z Poronina. Po ogłoszeniu przetargu okazało się, że górale zaoferowali najlepszą cenę i w ten sposób uczciwie wygrali przetarg. Obliczano, że sama rozbiórka i remont dachu potrwają 3 miesiące. Oni zrobili to w dwa tygodnie!

Wiedziała Pani, że uda się zdążyć ze wszystkim na czas?

Jestem osobą pewną siebie. Optymizm mam po ojcu. Nie jestem jednak ryzykantką. Kiedy zrobili dach, wiedziałam już, że wszystko się uda. Prace trwały równolegle całą dobę. Na końcu sali, w miejscu estrady, koparka wybierała jeszcze podsypkę i ciężarówka sypała świeży gruz, na środku były położone legary, a od frontu sali parkieciarz kładł już parkiet. Prace te nadzorowała niezapomniana Anna Pabichowa, kierowniczka naszego Działu Administracyjno-Gospodarczego.

Zrozumiałam wtedy, że aby zachęcić ludzi do tak ofiarnej pracy, często po nocach, trzeba pokazywać ich wysiłek w prasie i telewizji. Pewnego dnia o godz. 23 przyjechała ekipa telewizyjna filmować jak pozłotnik zawieszony na kolumnie złoci jej elementy.

W ten sposób wszyscy, którzy brali udział w remoncie Filharmonii byli z tego faktu niezmiernie dumni. Stawili się potem tłumnie na pamiętnym otwarciu 28 maja 1992 roku, na którym dyrygował Jerzy Maksymiuk, nasz doradca artystyczny. Chór zaśpiewał po mistrzowsku „Va, pensiero” Verdiego, Olejniczak zagrał wspaniale I Koncert Prokofiewa, a orkiestra zagrała V Symfonię Beethovena. Wiedziałam, że musi to być repertuar, który będzie zrozumiały dla tych wszystkich, którzy pomogli w odbudowie Filharmonii. To była prawdziwa euforia. Będę pamiętać ten koncert do końca życia!

Kolejnym zadaniem był zakup nowych organów.

Budowały się trzy lata w Bonn w firmie Johannes Klais. W zbiórce pieniędzy na ten cel pomagało wielu krakowian, którzy dokładali swoje cegiełki. Bardzo pomógł wtedy Grzegorz Kołodko, który był ministrem finansów w rządzie SLD. Zarówno on, jak i Tadeusz Piekarz mają zresztą swoje piszczałki, które noszą ich imiona. Jest też malutka piszczałka Anna, od pewnej emerytki, która jako pierwsza wpłaciła pokaźną cegiełkę ze swojej emerytury.

 

 

Fragment wywiadu przeprowadzonego przez Mateusza Borkowskiego, opublikowanego z okazji 70. rocznicy inauguracji działalności Filharmonii im. Karola Szymanowskiego w Krakowie /"Filharmonia to ludzie. 1945 - 2015. Rozmowy o Filharmonii"/.
 

Tworzenie stron - Fabryka Stron Internetowych Sp. z o.o. CMS - FSite

© Filharmonia Krakowska 2010

Przez dalsze aktywne korzystanie z naszego Serwisu (scrollowanie, zamknięcie komunikatu, kliknięcie na elementy na stronie poza komunikatem) bez zmian ustawień w zakresie prywatności, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych przez Filharmonię Krakowską im. Karola Szymanowskiego do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji w serwisach Filharmonii Krakowskiej i w Internecie. Pamiętaj, że wyrażenie zgody jest dobrowolne, a wyrażoną zgodę możesz w każdej chwili cofnąć. dowiedz się więcej. Chcemy, aby korzystanie z naszego Serwisu było dla Ciebie komfortowe. W tym celu staramy się dopasować dostępne w Serwisie treści do Twoich zainteresowań i preferencji. Jest to możliwe dzięki przechowywaniu w Twojej przeglądarce plików cookies i im podobnych technologii. Informujemy, że poprzez dalsze korzystanie z tego Serwisu, bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki, wyrażasz zgodę na zapisywanie plików cookies i im podobnych technologii w Twoim urządzeniu końcowym oraz na korzystanie z informacji w nich zapisanych. Ustawienia w zakresie cookie możesz zawsze zmienić.Akceptuję