Polish
English
KALENDARZ
zwiń hide calendar
pokaż cały miesiąc
MENU
KASA BILETOWA

telefon:

506 625 430

czynna


20.10-23.10- godz.10-17 Herbewo, 18.30-19.30 Filharmonia, 24.10 - w godz.17-18 Filharmonia

 REZERWACJA

tel/fax:

Brak rezerwacji telefonicznej i internetowej do odwołania.

e-mail:


Gazetka koncertów Musica-ars amanda, wydanie internetowe

Średni Obrazek (343x219)
powiększ

Polecamy Państwu lekturę tekstów poświęconych Grażynie Bacewicz i Tadeuszowi Bairdowi, przygotowanych do publikacji w gazetce  koncertowej Musica-ars amanda.
Autorką felietonów jest Barbara Kalicińska.
 

Kobieca siła

Choć kobiety kompozytorki odnajdziemy na kartach historii muzyki już w średniowieczu, to postacie takie jak działająca na początku XVII wieku Francesca Caccini, czy autorka romantycznej muzyki fortepianowej – Maria Szymanowska, stanowiły w swoich czasach raczej ewenement. Urodzona na początku XX wieku Grażyna Bacewicz była jedną z pierwszych kobiet, którym udało się w męskim kompozytorskim świecie odnieść sukces.

Już w wieku 13 lat wiedziała, że celem jej życia będzie komponowanie. Jednak na początku jej artystycznej drogi, środowisko muzyczne widziało w niej przede wszystkim niezwykle utalentowaną skrzypaczkę, ambicje twórcze traktując raczej jako fanaberie. W klasie kompozycji w Konserwatorium Warszawskim była jedyną dziewczyną, a od kolegów zdarzało jej się usłyszeć Czy koleżanka nie zabłądziła?, co zresztą po latach barwnie opisała w opowiadaniu o takim właśnie tytule. Szybko jednak okazało się, że talentem nie ustępuje mężczyznom, a niejednokrotnie ich przewyższa. „Mnie osobiście ogromnie imponowało, że dziewczyna gra na skrzypcach, a w dodatku komponuje. Cóż to za urodzony demon muzykalności — myślałem sobie.” – napisze o niej po latach Stefan Kisielewski.[1] Jej muzykę jeszcze przed wojną można było usłyszeć nie tylko w Warszawie, Łodzi czy Kownie, ale też w Paryżu, gdzie studiowała u słynnej Nadii Boulanger. Przez wiele lat godziła rolę wirtuozki koncertującej na estradach całej Europy z pracą twórczą. Była też niezwykle sprawnym organizatorem, pedagogiem oraz wieloletnim prezesem Związku Kompozytorów Polskich. To wszystko nie przeszkodziło tej fascynującej kobiecie być również żoną i matką. Sama pisała o sobie tak: „Posiadam maleńki, niewidoczny motorek, dzięki któremu w dziesięć minut robię to, co inni w godzinę; dzięki niemu też zamiast chodzić biegam, potrafię piętnaście listów napisać w pół godziny, nawet puls bije mi znacznie szybciej niż innym, a i urodziłam się w siódmym miesiącu.”[2]

Dorobek twórczy Grażyny Bacewicz jest imponujący – obejmuje kilkaset pozycji, wśród których szczególne miejsce zajmuje muzyka skrzypcowa i przeznaczona na różne zespoły smyczkowe. Do dziś szczególnym powodzeniem cieszą się koncerty skrzypcowe, kwartety smyczkowe czy słynny Koncert na orkiestrę smyczkową. Wspólnym mianownikiem całej twórczości Bacewicz jest nawiązywanie do tradycyjnych form i gatunków muzycznych, nadrzędność jasno rozplanowanej formy i czytelna dramaturgia utworu, przez co jej muzykę zalicza się do nurtu neoklasycznego. Kompozytorka jednak całe życie poszukiwała też nowych rozwiązań, środków technicznych i wyrazowych, na co przykładem może być Divertimento z 1965 roku. Z jednej strony poprzez lekkość, klarowną formę i subtelne poczucie humoru utwór wyraźnie nawiązuje do wcześniejszej, neoklasycznej twórczości kompozytorki. Z drugiej jednak poprzez zastosowane środki techniczne, pomysły fakturalne, artykulacyjne i brzmieniowe odnosi się do awangardy lat 60-tych i nowego nurtu zwanego sonoryzmem.

Koleżanka nie zabłądziła. Dokładnie wiedziała, gdzie podąża. Wielu kolegów mogło tylko pomarzyć o takim talencie, sile charakteru i determinacji. Dzięki nim Grażyna Bacewicz zdobyła zasłużoną sławę i uznanie, a ścieżka, którą wybrała, stała się bardziej dostępna dla kolejnych pokoleń twórczych kobiet.
 

[1] [1] Stefan Kisielewski, Grażyna Bacewicz i jej czasy, Kraków 1964, s.12.

[2][2] Grażyna Bacewicz, Znak szczególny, Warszawa 1974, s.25–26.

 

 



XX-wieczny romantyk

Tadeusz Baird, choć urodził się i tworzył w XX wieku, w głębi ducha był romantykiem. Jego muzyka wyróżnia się niezwykłym liryzmem, przejawiającym się szczególnie w melodyce, ale też dbałością o piękno brzmienia. Ogromna wrażliwość kompozytora szła w parze z zafascynowaniem historią, co zadecydowało o wpisaniu sporej części jego twórczości w nurt neoklasycyzmu. Poniższy cytat pięknie oddaje rozległe zainteresowania twórcy i zarysowuje spektrum inspiracji, które możemy odnaleźć w jego dorobku:

„Stworzyła nas przeszłość wespół z teraźniejszością i to jest przyczyną zainteresowania historią i sztuką minionych wieków. Szczególnie dla artysty poznanie tego, co nas poprzedziło: literatury, teatru, plastyki, architektury jest czymś nieodzownym – są to rzeczy, które nie tylko kształtują nasz światopogląd artystyczny, ale i naszą zdolność doznawania i rozumienia piękna, poszerzają naszą wyobraźnię, sprawiają, że stajemy się mądrzejsi, a więc bardziej świadomi siebie i naszych czynów.”

Muzyka Bairda jest bardzo osobista, intymna, czy wręcz, jak sam mówił „skrajnie subiektywna”. Kompozytor, niczym poeta, za pomocą dźwięków wyrażał własne emocje, uczucia, wzruszenia. To z jednej strony czyni jego muzykę niezwykle przejmującą, ale z drugiej emocjonalnie trudną dla wykonawcy i słuchacza.

Colas Breugnon jest jedną z „lżejszych” kompozycji Bairda. 6-częściowa suita powstała bowiem w oparciu o muzykę do słuchowiska radiowego na podstawie powieści Romain Rollanda, uznawanej za jedną z najbardziej optymistycznych pozycji w światowej literaturze. Aby oddać ducha czasów, w których toczy się akcja powieści, kompozytor sięgnął po XVI-wieczny zbiór tańców francuskich i zacytował melodie dwóch z nich (cz. III i V). Tematy pozostałych części, będące wynikiem archaizującej inwencji twórcy, nawiązują do wzorców renesansowych i barokowych, a nawet – w Kantylenie i Smutnej pieśni – romantycznych.
 


Czy wiesz że…
 
Colas Breugnon jest bodaj najpopularniejszym utworem Tadeusza Bairda. Suita ze względu na swoje powodzenie została niegdyś przez dyrygenta Andrzeja Markowskiego żartobliwie przemianowana na Coca-Cola Breugnon. W opinii specjalistów jest to świetny utwór z marginalnego nurtu twórczości kompozytora.
 
Orawa jest jedynym utworem Kilara, z którego był on w pełni zadowolony. Sam mówił, że nie zmieniłby w nim ani jednej nuty. Tego samego zdania musieli być obecni podczas premiery dzieła w Zakopanem górale, którzy po wykonaniu nałożyli na głowę zaskoczonego kompozytora góralski kapelusz.
 
Grażyna Bacewicz w swoich czasach była ewenementem w męskim świecie kompozytorów. W wielu recenzjach przebija swego rodzaju zdziwienie czy niedowierzanie, że kobieta może pisać muzykę „dorównującą” dziełom mężczyzn. Artystka otrzymywała niekiedy nawet listy z nagłówkiem: „Dear Mister Bacewicz” lub „Cher Monsieur Grażyna Bacewicz”.
 


Barbara Kalicińska

 

 

 

Tworzenie stron - Fabryka Stron Internetowych Sp. z o.o. CMS - FSite

© Filharmonia Krakowska 2010

Przez dalsze aktywne korzystanie z naszego Serwisu (scrollowanie, zamknięcie komunikatu, kliknięcie na elementy na stronie poza komunikatem) bez zmian ustawień w zakresie prywatności, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych przez Filharmonię Krakowską im. Karola Szymanowskiego do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji w serwisach Filharmonii Krakowskiej i w Internecie. Pamiętaj, że wyrażenie zgody jest dobrowolne, a wyrażoną zgodę możesz w każdej chwili cofnąć. dowiedz się więcej. Chcemy, aby korzystanie z naszego Serwisu było dla Ciebie komfortowe. W tym celu staramy się dopasować dostępne w Serwisie treści do Twoich zainteresowań i preferencji. Jest to możliwe dzięki przechowywaniu w Twojej przeglądarce plików cookies i im podobnych technologii. Informujemy, że poprzez dalsze korzystanie z tego Serwisu, bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki, wyrażasz zgodę na zapisywanie plików cookies i im podobnych technologii w Twoim urządzeniu końcowym oraz na korzystanie z informacji w nich zapisanych. Ustawienia w zakresie cookie możesz zawsze zmienić.Akceptuję